fbpx
4 sierpnia 2022 Filip

Strzelecki weekend oczami uczestników

Strzelecki weekend, czyli zgrupowanie sportowo-obronne prowadzone przez byłych operatorów wojsk specjalnych to jedna z naszych najnowszych i zarazem najpopularniejszych wypraw. Skąd w Łowcach Przygód chęć wejścia w buty komandosa? O tym porozmawialiśmy z uczestnikami drugiej edycji wyprawy – Haliną oraz Piotrem. 

Strzelecki weekend – różni ludzie, jedna pasja

Dźwięk przeładowywanej broni i zapach prochu to coś, co pociąga wielu. Z dnia na dzień wzrasta zarówno zainteresowanie jak i sama świadomość tego, z czym wiąże się umiejetność nie tylko strzelania, ale także logicznego i taktycznego myślenia. Kto, jeśli nie byli żołnierze i dowódcy wojsk specjalnych mieliby tę wiedzę przekazywać? Właśnie to sprawiło, że w weekendzie strzeleckim wziął udział Piotr, na co dzień radca prawny. 

Strzelecki weekend

– Od dłuższego czasu śledzę Marcina Szymańskiego w mediach społecznościowych, przeczytałem jego książkę praktycznie jednym tchem i byłem pod ogromnym wrażeniem wspomnień z czasów wojny w Afganistanie. Bardzo chciałem go poznać, a z drugiej strony – spróbować innego, bardziej dynamicznego strzelania. Jestem w trakcie uzyskiwania pozwolenia na broń, więc było to idealne rozszerzenie mojej wiedzy.

Halina z kolei przyjechała wraz z mężem, bo to właśnie on znalazł ofertę Sport Adventure. Podobnie jak Piotr, miała wcześniej do czynienia z bronią, ale udział w takim zgrupowaniu był dla niej pierwszyzną i totalnym zaskoczeniem. O tym za chwilę. 

Strzelecki weekend – pod okiem najlepszych 

Szkoleniowcami podczas strzeleckiego weekendu są absolutni profesjonaliści w swoim fachu, ludzie którzy widzieli wiele i jeszcze więcej przeżyli. Damian Matkowski do niedawna był oficerem Pionu Szkolenia Jednostki Wojskowej Komandosów, wykonywał operacje specjalne w ramach misji między innymi w Afganistanie czy Iraku. Był głównym doradcą komendanta Centrum Szkolenia Sił Specjalnych Afgańskiej Policji. Maciej Malecki z kolei był oficerem Jednostki Wojskowej Komandosów, gdzie miał okazję planować oraz uczestniczyć w wielu nowatorsko przeprowadzonych operacjach specjalnych w najbardziej wymagających zakątkach Afganistanu. To najwyższa półka instruktorów militarnych w kraju. 

Strzelecki weekend

Gościem strzeleckiego weekendu był wspomniany wcześniej Marcin Szymański, były dowódca wojsk specjalnych, który spędził w Afganistanie ponad rok. Dowodził grupą bojową i pracował jako doradca wojskowy z afgańskimi oficerami. Swoje wspomnienia opisał w książce „Na sprzedajnej wojnie”, którą otrzymał każdy z uczestników wyprawy. 

– Marcina się świetnie nie tylko czyta, ale także słucha. Perspektywa, którą pokazuje jest naprawdę fascynująca, bowiem książek na temat Afganistanu napisano wiele, ale żadna nie oddaje tak dobrze tego, co czuje dowódca i lider – mówi Piotr. – Myślę, że to idealna lektura dla wszystkich managerów, a cała kariera Marcina jest niezwykle inspirującą.

Cel, pal!

W sobotę z samego rana zaczęło się to, na co czekała większość uczestników – zapoznanie z bronią oraz strzelanie. Nie były to jednak coś, czego można nauczyć się na typowej strzelnicy. Sportowe strzelanie taktyczne nie jest łatwe – chyba, że ma się dobrych nauczycieli. 

Mamy na to dobry know-how, wzorowany na Stanach Zjednoczonych, które są kolebką sportowego strzelectwa taktycznego. Jest to fajne, dynamiczne strzelanie z elementami strzelectwa bojowego oraz obronnego. Mamy sporo ciekawych sposobów na to, że już po pierwszych zdjęciach efekty są ogromne – podkreśla Damian Matkowski, jeden z instruktorów. Uczestnicy bardzo szybko się o tym przekonali.

Strzelecki weekend

– Wcześniej miałam do czynienia jedynie z bronią krótką, więc trochę obawiałam się jak pójdzie mi z karabinkami – wspomina Halina. – Strzelnica była jednak naprawdę dobrze zaopatrzona, więc trafił mi się lekki model i jak się później okazało – strzelało mi się bardzo dobrze. To wielka zasługa prowadzących, którzy ze stoickim spokojem wszystko fantastycznie tłumaczą. 

– Jestem zszokowany w jaki sposób chłopaki to ogarnęli – podkreśla Piotr. – Jadąc na weekend nie spodziewałem się, że będziemy robić takie rzeczy, że będzie tyle dynamiki i rozwiązań rodem z wojsk specjalnych. Myśmy przez te dwa dni przeszli od absolutnych podstaw, do strzelań dynamicznych i zmian postaw. W innym miejscu na pewno taka nauka trwałaby dłużej. Chylę czoła.

W grupie siła

Totalnym zaskoczeniem dla uczestników wyprawy było strzelanie grupowe. To niesamowite doświadczenie, które trzeba przeżyć samemu, żeby móc poczuć ten specyficzny klimat wojskowej współpracy i stale płynącą w żyłach adrenalinę. Oczywiście nie obyło się bez wcześniejszych zajęć z teorii, podstaw bezpieczeństwa i nauki podstawowych umiejętności.

– W ogóle się tego nie spodziewałem – podkreśla Piotr. – Pierwszego dnia ćwiczyliśmy poruszanie się skokami, czy rolowanie, a drugiego okazało się, że trzeba to wykorzystać w praktyce i to w pięcioosobowej grupie bojowej. Nagle usłyszeliśmy przez radio, że nasza baza zostaje zaatakowana i dostajemy sygnał do działania. To było świetne i co ważne – proprowadzone w absolutnym poczuciu naszego i instruktorów bezpieczeństwa.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Byli komandosi na każdy kroku podkreślali jak ważne jest przestrzeganie wszystkich procedur bezpieczeństwa. W końcu każdy z uczestników trzymał w ręku broń – niektórzy pierwszy raz w życiu. Bez problemu jednak dali sobie radę z tak zróżnicowaną pod kątem umiejętności strzeleckich grupą. Żaden z uczestników strzeleckiego weekendu nawet przez moment nie musiał martwić się o swoje zdrowie. Zarówno Matkowski jak i Matecki opuścili szeregi wojska w stopniu majora, są przyzwyczajeni nie tylko do wydawania, ale także wykonywania rozkazów. Dzięki swojemu doświadczeniu wiedzą jak pracować z cywilami – zachowują stoicki spokój i wojskową stanowczość, ale sprawnie łączą to z umiejętnością budowania koleżeńskiej oraz przyjaznej atmosfery. 

Bezsenna noc 

Jednym z najbardziej intrygujących punktów programu strzeleckiego weekendu jest bezsenna noc, podczas której Łowcy Przygód doskonalą techniki patrolowania, ochrony obiektów i pracy w zespole w mało komfortowych warunkach. Wszystko na kanwie zaplanowanego wcześniej scenariusza o którym nie możemy wam zbyt wiele napisać – nie chcemy zepsuć wam zabawy. To być może najważniejszy moment całego weekendu, bo właśnie wtedy można nabyć kompetencje, które mogą przydać się na każdej płaszczyźnie życia – szczególnie tego zawodowego. 

Strzelecki weekend

– Przeżyłam lekki szok podczas planowania samej misji. Byliśmy sobie zupełnie obcymi ludźmi i pomimo tego bardzo szybko nauczyliśmy się ze sobą współpracować. Musieliśmy się nauczyć, inaczej misja by się nie powiodła! – śmieje się Halina. – „Narzędzia” w które nas wyposażono podczas przygotowywania misji przydały mi się już kilka dni po powrocie ze strzeleckiego weekendu – mówi, uśmiechając się enigmatycznie. 

Piotr z kolei podkreśla jak bardzo szczegółowo, pieczołowicie i z uwagą nawet na najmniejsze detale należało zaplanować wykonanie zadania podczas bezsennej nocy. Dowódca może mieć setki pytań – często podchwytliwych – którymi może pierwotny plan roznieść na strzępy. 

Strzelecki weekend – wartościowe lekcje 

Podczas strzeleckiego weekendu spotkało się wielu różnych ludzi, ale każdy z nich wracał do domu bogatszy o nowych znajomych, nowe umiejętności i nowe doświadczenia. Piotr podkreśla, że zyskał zupełnie nową perspektywę na strzelanie sportowe, a po udziale w planowaniu misji w skali mikro łatwiej jest  mu sobie wyobrazić z jak niewyobrażalnym stresem zmagają się dowódcy na polu walki. Dla Haliny ważny był ogrom przekazanej wiedzy w tak krótkim czasie, nauka pracy pod presją czasu oraz podejmowania szybkich i jednocześnie trafnych decyzji. Na kolejny strzelecki weekend zapraszamy już we wrześniu.