fbpx
1 września 2022 Maciej

Z synem w świat

Wojtek i Stach Rosłoniec to już weterani Sport Adventure. Zaliczają wyprawę za wyprawą pokazując jak ojciec może spędzać czas z synem – aktywnie i z dala od wszechobecnych ekranów. Przeczytajcie nasz wywiad z tym świetnym duetem.

– Czym zajmujecie się na co dzień?
Wojtek: pracuję w firmie dystrybucyjnej. Uwielbiam wędrówki po górach i książki.
Stach: chodzę do 3 klasy liceum a po nauce lubię czytać książki, wychodzić na spacery z psem i jeżdżę na rowerze.

– Która z wypraw Sport Adventure była pierwsza i dlaczego?
Pierwszą wyprawą była wyprawa wspinaczkowa w Jurze Krakowsko Częstochowskiej. Chcieliśmy sprawdzić się w całkiem nowej dla nas aktywności. Spróbować czegoś, co przełamuje słabości, lęki i to było właśnie to.

z synem w świat

– Skąd pomysł, żeby w każdej z wypraw uczestniczyć zawsze razem z synem?
Od zawsze lubiłem aktywnie spędzać wolny czas ze Stachem. Wspólne wyprawy są tego naturalną konsekwencją.

– Który z was złapał większego bakcyla na łapanie nowych przygód?
Obaj chyba jesteśmy jednakowo zwariowani na tym punkcie.

– Czy zawsze obaj jesteście zadowoleni z kierunku wypraw, czy czasem któremuś z was on nie odpowiada?
Wojtek: jeszcze się nie zdarzyło byśmy mieli inne zdanie. Większym problemem jest czas by skorzystać z jakiejś ciekawej imprezy
Stach: ja jestem zawsze zadowolony z każdej wyprawy, nawet jak wyprawa jest mniej lub bardziej ciekawa, zawsze jest to jakieś doświadczenie życiowe.

z synem w świat


– Co zmieniło się w waszych życiach od pierwszej wyprawy?
Wojtek: w życiu może niewiele się zmieniło, ale wraz z czasem i kolejnymi wyjazdami rośnie przekonanie, że każdą trudność można pokonać, niezależnie od wieku.
Stach: zawsze byłem bardzo aktywny jeśli chodzi o sport, jednak po wyjazdach ze Sport Adventure jestem chętny robić więcej, pokonywać trudności i przede wszystkim podróżować i zwiedzać świat.

– Czy macie jakieś wymarzone kierunki albo wymarzone aktywności, których chcielibyście spróbować?
Wojtek: tropikalna dżungla! W młodości zaczytywałem się w książkach Arkadego Fiedlera i od zawsze marzyłem by zobaczyć Amazonię.
Stach: Jedną z moich wymarzonych aktywności do spróbowania byłoby wspięcie się na wysokie szczyty alpejskie a nawet może himalajskie. Jeśli chodzi o jakiś kierunek to chętnie wybrałbym się na jakiś prawdziwy survival, związany z robieniem schronienia, rozpalaniem ogniska czy ścinaniem drewna i rozpoznaniem terenu.

z synem w świat


– Która z dotychczasowych wypraw była waszą ulubioną?
Wojtek: jak na razie naszym faworytem jest Islandia.
Stach: moją ulubioną dotychczas wyprawą był trekking na Islandii, zobaczyłem niesamowite widoki, pogoda była idealna, poznałem świetnych ludzi z którymi można byłoby porozmawiać na najróżniejsze tematy. Poza tym była to pierwsza taka moja wyprawa trekkingowa związana z noszeniem ciężkiego plecaka i ze spaniem w namiocie. Nigdy nie zjadłem także tak dobrej ryby i jagnięciny. Pływanie kajakiem wokół lodowców, kąpiel w ciepłych źródłach i zwiedzanie Reykjaviku także były niesamowitymi przeżyciami, i do tego koniecznością było kupno lopapeysy, czyli tradycyjnego Islandzkiego wełnianego swetra.

– Czy polecilibyście podróżowanie ze Sport Adventure?
Zdecydowanie, Sport Adventure to grupa sportowa w której każdy znajdzie coś dla siebie, od trekkingu na Kilimandżaro i paralotniarstwa do chodzenia po bezpiecznych szlakach czy ski tourów. Przede wszystkim grupa zawsze gwarantuje dużo zabawy i nigdy się nikt nie nudzi. Jednym z największych plusów Sport Adventure to inni ludzie, którzy są bardzo pozytywnie nastawieni do życia, zawsze można się dogadać i się pośmiać. Dzięki temu te wyjazdy są niezapomniane, niepowtarzalne i nawet w najgorszych warunkach ze zgraną grupą można przetrwać najgorsze.