fbpx
6 grudnia 2022 Maciej

Z synem w świat

Wojtek i Stach Rosłoniec to weterani wypraw Sport Adventure. Wspólnie latali na paralotni, jeździli na skiturach, wspinali się po skałach Jury czy odwiedzili podziemny świat jaskiń. O tym jak stworzyć „dream team” na linii rodzic-dziecko w rozmowie z naszymi dzisiejszymi bohaterami.

 

Wojtek na co dzień pracuje w firmie dystrybucyjnej, z kolei Stach chodzi do 3 klasy liceum. Oboje lubią książki, a wolny czas spędzają aktywnie. Wędrówki po górach upodobał sobie Wojtek, jednak syn absolutnie nie porzuca gór, do całej gamy ulubionych aktywności dodając jeszcze rower i spacery z psem. Zgrany duet!  

 

Zapytani, o pierwszą wyprawę w gronie Sport Adventure, odpowiadają o wspinaczce na Jurzę Krakowsko – Częstochowską. – „Chcieliśmy sprawdzić się w całkiem nowej dla nas aktywności. Spróbować czegoś, co przełamuje słabości, lęki i to było właśnie to.” – tak wspomina Wojtek. Wspinaczka skałkowa spełniła wszystkie nasze oczekiwania. Wojtek dodaje, że od zawsze lubił aktywnie spędzać czas ze Stachem, czego wspólne wyprawy są tego naturalną konsekwencją.

Wspólnie podejmowane decyzje, dotyczące kolejnych aktywności i kierunków były tylko machiną scalającą więzi na linii ojciec – syn. „Obaj chyba jesteśmy jednakowo zwariowani na punkcie łapania nowych przygód” – mówi Wojtek. Nie sposób wybrać, który z nich jest bardziej zakręcony na ich punkcie.

Często młode osoby ciężko zainteresować kolejną aktywnością, która w swoim wachlarzu nie ma komputerowej otoczki. Tutaj Stachu jest niewątpliwie osobą godną naśladowania. Zapytany o to, czy jest zadowolony z wypraw, odpowiedział bez większego zastanowienia: „ja jestem zawsze zadowolony z każdej wyprawy, nawet jak wyprawa jest mniej lub bardziej ciekawa, zawsze jest to jakieś doświadczenie życiowe.”

Weterani wypraw najlepiej mogą powiedzieć, co zmieniło się w ich życiu od pierwszej z nich?

Staszek, jak sam mówi i podkreśla, zawsze lubił sport, jednak po wspólnych wyjazdach ze Sport Adventure jest jeszcze bardziej chętny do próbowania kolejnych aktywności. Dodając: ”Jestem chętny robić więcej, pokonywać coraz trudniejszych zadania i przede wszystkim podróżować i zwiedzać świat.”

Stachu załapał bakcyla, a jego ulubioną wyprawą dotychczas był trekking po Islandii. Zapytany o nią, odpowiedział: Zobaczyłem niesamowite widoki, pogoda była idealna, poznałem świetnych ludzi, z którymi można byłoby porozmawiać na najróżniejsze tematy. Poza tym była to pierwsza taka moja wyprawa trekkingowa związana z noszeniem ciężkiego plecaka i ze spaniem w namiocie. Nigdy też nie zjadłem tak dobrej ryby i jagnięciny. Pływanie kajakiem wokół lodowców, kąpiel w ciepłych źródłach i zwiedzanie Reykjaviku także były niesamowitymi przeżyciami, i do tego koniecznością było kupno lopapeysy, czyli tradycyjnego Islandzkiego wełnianego swetra.” 

A co zdaniem Wojtka zmieniło się w jego życiu od pierwszej wyprawy? „W życiu może niewiele się zmieniło, ale wraz z czasem i kolejnymi wyjazdami rośnie przekonanie, że każdą trudność można pokonać, niezależnie od wieku.”

Wracając do planów, wymarzonych kierunków albo aktywności, których duet chciałby spróbować, Stachu odpowiada: Jedną z moich wymarzonych aktywności do spróbowania byłoby wspięcie się na wysokie szczyty alpejskie a nawet może himalajskie. Jeśli chodzi o jakiś kierunek to chętnie wybrałbym się na jakiś prawdziwy survival, związany z robieniem schronienia, rozpalaniem ogniska czy ścinaniem drewna i rozpoznaniem terenu.” 
Wojtek natomiast odnosi się do książek czytanych w młodości autorstwa Arkadego Fiedlera i wybór pada na tropikalną dżunglę, „od zawsze marzyłem by zobaczyć Amazonię.” – wspomina. 

Za tym duetem już sporo wypraw w gronie Łowców Przygód, jednak zapytani o to czy poleciliby podróżowanie ze Sport Adventure odpowiadają zgodnie: „Zdecydowanie, Sport Adventure to grupa w której każdy znajdzie coś dla siebie, od trekkingu na Kilimandżaro i paralotniarstwa do chodzenia po bezpiecznych szlakach czy ski tourów. Przede wszystkim grupa zawsze gwarantuje dużo zabawy i nigdy się nikt nie nudzi. Jednym z największych plusów Sport Adventure to inni ludzie, którzy są bardzo pozytywnie nastawieni do życia, zawsze można się dogadać i pośmiać. Dzięki temu te wyjazdy są niezapomniane, niepowtarzalne i nawet w najgorszych warunkach ze zgraną grupą można przetrwać najgorsze.”

Panowie, życzymy Wam wielu niezapomnianych podróży po świecie. Oby w tym wszystkim jak najwięcej tych w gronie Łowców Przygód.