fbpx
14 maja 2023 Filip

“Miałem prawie 20 lat przerwy w realizacji marzeń, ale wróciłem.” Historia Bolka.

Bolesław, Łowca Przygód z krwi i kości. Swoja przygodę ze Sport Adventure rozpoczął od Jaskiniowej Przygody w roku 2021. Do dnia dzisiejszego odwiedził z nami również Islandię i Norwegię. Podczas polskich wypraw zaliczył kurs paralotniarski i oddał ponad 20 samodzielnych lotów. Zasmakował wspinaczki skałkowej w Sokolikach oraz wojskowego klimatu podczas Weekendu Strzeleckiego. Jak sam mówi “Miałem prawie 20 lat przerwy w realizacji marzeń, ale wróciłem.”

Przygody Bolka w gronie Łowców Przygód rozpoczęły się od Jaskiniowej Przygody, jak sam mówi: “Zawsze chciałem tego spróbować i się udało. Daliście mi szansę na odkrycie czegoś nowego. Będąc pod opieką instruktorów czułem się bezpiecznie”. Nie tylko spróbował, ale i przeszedł do historii tych wypraw dzięki swojej chęci poznania i dotarcia w najodleglejsze zakamarki podziemnego świata. Do dziś Instruktorzy wspominają jego wyczyny. 


Właśnie zapał i chęć odkrywania coraz to nowych miejsc czy nabywania nowych kompetencji sprawiła, że to był dopiero początek przygód ze Sport Adventure. Kolejną wyprawą stała się przygoda paralotniarska, a później wyprawa wspinaczkowa. “Ja miałem 20 lat przerwy w realizacji marzeń, teraz chcę na nowo odrywać świat.” – mówi Bolek, dodając “Trzeba tylko chcieć. Wszystko jest tak stworzone, że wystarczy mieć w sobie odrobinę odwagi, żeby to zrobić.” Wyprawy ze Sport Adventure dały satysfakcję, wspomina. Czasami bywa trudniej, czasami łatwiej, jednak każdy sobie poradzi, czego jest wspaniałym przykładem.    

Mocnym punktem zeszłorocznego kalendarza stał się trekking po Islandii, na który wybrał się wspólnie z Ekipą Łowców przygód w lipcu. Zapytany, dlaczego się zdecydował, odpowiedział: “Chciałem odkryć coś nowego. Kiedy pojawiła się propozycja wyprawy na Islandię, zacząłem się bardziej interesować tym tematem. Na początek zgłębiłem mapę, obejrzałam kilka filmików i trochę poczytałem o tym miejscu – nie za dużo, żeby nie tracić tego elementu poznawczego. Chciałem poczuć klimat kilkudniowej wędrówki, nocowania w namiocie i wspólnego gotowania na campingu. Poczułem się jak w czasach, kiedy miałem trochę mniej lat.” Wyprawę wspomina jak przeniesienie się do innego świata. Świata, w którym króluje natura, świata, który zachwyciła różnorodność krajobrazu – góry, śnieg, wodospady czy gorące źródła.  

Ostatnią wyprawą, na którą Bolek wyruszył wspólnie ze Sport Adventure był rejs po Morzu Norweskim, podczas której miał okazję obserwować humbaki i orki oraz zobaczył zorzę polarną. Dzięki czemu poszerzył już obszerną listę swoich przygód z nami. Co mówił? “To był wspaniały tydzień, który spędziłem na jachcie. Ekipa dopisała, same znajome twarze, wyśmienite towarzystwo. Zresztą jak zawsze na wyprawach ze Sport Adventure” 

Na podkreślenie zasłużył sobie moment, w którym pierwszy raz zobaczył wieloryby. Opowiadając o tym słychać poruszenie.  “Zapanowała cisza, słychać tylko było szum wody i wieloryby, które wypuszczają powietrze. Magiczne, potężne ssaki, które z gracją poruszały się w wodzie. Mogłem wpatrywać się w nie godzinami” – mówił. Podobne uczucia towarzyszyło, kiedy nad głowami uczestników norweskiego rejsu pierwszy raz pojawiła się Zorza Polarna, a niebo roztańczyło się w barwach zieleni.   

Pierwsza myśl jaka przychodzi Bolkowi do głowy zapytany o pierwsze skojarzenie ze Sport Adventure to “dużo wrażeń”. W końcu każda wyprawa jest inna. Poznajemy inne miejsce, inną perspektywę patrzenia. Sport Adventure to przede wszystkim ekipa. Nie tylko uczestników, ale i ludzi, którzy tworzą tą firmę. Jak sam mówi: “Daliście mi szansę bym mógł tego wszystkiego doświadczyć, przeżyci i żebym mógł się tym dzielić z innymi.” 

Zapytaliśmy Bolka “Co chciałbyś powiedzieć innym, którzy zastanawiają się czy z nami jechać?”, opowiedział tak: Nie prześpijcie życia. Mamy je tylko jedno i warto inwestować w siebie i swoje marzenia, a wyprawy ze Sport Adventure pomagają w ich realizacji. Mnie się chciało, nie żałuję i szykuję się na kolejny wyjazd”. Rzeczywiście jak mówi, tak też czyni i już wspólnie z Marcinem i 10 osobową załogą rusza w kierunku dalekiej północy, obierając kurs na Spitsbergen.   

To jednak nie koniec podróżniczych marzeń, bo na liście znajduje się jeszcze Nepal czy Kilimandżaro. No i oczywiście jaskinie, o tej wyprawie (od której wszystko się zaczęło) Bolek nie zapomina i z największą przyjemnością chce wracać po jeszcze więcej wrażeń.

Czego oczywiście z całego serca życzymy.