To jedno z najczęstszych zdań, jakie słyszymy. Chęć wyjazdu jest. Kierunek kusi. Program ekscytuje. A potem pojawia się myśl „Tylko że nie mam z kim”.
Brak osoby towarzyszącej potrafi skutecznie zatrzymać decyzję na miesiące, a czasem na lata. Czekasz, aż ktoś będzie miał czas. Aż ktoś się zdecyduje. Aż komuś będzie pasował budżet, termin, poziom trudności. I może skończyć się na tym, że nie pojedziesz wcale.
Tymczasem prawda jest dużo prostsza, niż się wydaje. Większość osób, które dołączają do wypraw, jedzie solo. Jeśli zastanawiasz się, jak naprawdę wyglądają takie wyjazdy, czy odnajdziesz się w grupie i czy solo to dobry pomysł, to czytaj dalej. Zobacz, jak to wygląda w praktyce i dlaczego często jest to jedna z najlepszych decyzji, jakie możesz podjąć.

Jak naprawdę wyglądają grupy?
Największa obawa brzmi zwykle tak: „A co, jeśli wszyscy będą w parach albo z przyjaciółmi, a ja będę jedyną osobą solo?” W praktyce wygląda to inaczej. Na wyprawach większość uczestników jedzie samodzielnie. Zdarzają się partnerzy czy przyjaciele, ale nie stanowią oni dominującej części grupy. Co więcej, nawet osoby przyjeżdżające w duecie bardzo szybko funkcjonują w całej grupie, a nie wyłącznie we własnym gronie.
Program wyprawy sprzyja integracji: wspólne przejazdy, wspólne trekkingi, wspólne posiłki, wspólne wyzwania. Naturalnie mieszają one uczestników, ponieważ wszyscy są częścią jednego doświadczenia.
Osoba jadąca solo nie jest wyjątkiem. Najczęściej obok niej znajduje się kilka innych osób w dokładnie tej samej sytuacji.

Czy ja się w ogóle z kimś dogadam?
Pierwszy dzień bywa momentem adaptacji. Ludzie się poznają, obserwują, oswajają z nowym środowiskiem. To naturalny etap w każdej nowej grupie, niezależnie od tego, czy dotyczy hobby, pracy, studiów czy podróży.
Różnica polega na tym, że na wyprawach bardzo szybko pojawia się wspólny mianownik. To nie są przypadkowe osoby. Łączy je chęć aktywnego podróżowania, ciekawość świata i gotowość na doświadczenie czegoś więcej niż standardowy wyjazd turystyczny.
Wspólne przeżycia skracają dystans znacznie szybciej niż zwykłe rozmowy. Dzień trekkingu, wspólne pokonywanie trudniejszego odcinka trasy czy wspólny zachwyt nad widokiem sprawiają, że relacje budują się naturalnie. Nie trzeba „dopasowywać się” do grupy. Wszyscy są w podobnym punkcie – nowi, ciekawi siebie nawzajem, otwarci.

O czym rozmawiać, gdy nikogo się nie zna?
To pytanie pojawia się często, szczególnie u osób, które nie czują się bardzo swobodnie w nowych sytuacjach. Na wyprawie nie trzeba wymyślać skomplikowanych tematów. Najlepiej sprawdzają się proste pytania, które naturalnie otwierają rozmowę:
- Dlaczego wybrałeś właśnie ten kierunek?
- Czy to Twoja pierwsza taka wyprawa?
- Gdzie byłeś wcześniej i które miejsce zrobiło na Tobie największe wrażenie?
- Co najbardziej lubisz w podróżach – przyrodę, kulturę, wyzwanie?
- Wolisz trekking czy spokojniejsze zwiedzanie?
- Co było Twoim największym podróżniczym zaskoczeniem?
- Jak oceniasz dzisiejszą trasę?
- Jakie są Twoje największe podróżnicze wpadki?
- Co najbardziej chciałbyś zwiedzić?
- Jakie masz podróżnicze marzenia?
To pytania, które nie są nachalne, a jednocześnie pozwalają drugiej osobie opowiedzieć coś o sobie. Nie trzeba być inicjatorem każdej rozmowy. W małej grupie dialog toczy się naturalnie i każdy włącza się w swoim tempie.

Czy wiek ma znaczenie?
Grupy są różnorodne. Zdarzały się wyjazdy z udziałem osób tuż po osiemnastce i osób po sześćdziesiątce. Różnica wieku nie stanowiła bariery. W podróży bardziej niż metryka liczy się wspólne doświadczenie. Wysiłek, emocje, wspólny cel czy dzielenie się historiami powodują, że różnice pokoleniowe przestają mieć znaczenie.
Co więcej, różnorodność często działa na korzyść grupy. Młodsze osoby wnoszą spontaniczność i energię, starsze doświadczenie i szerszą perspektywę. Jedni inspirują drugich. Rozmowy przy kolacji potrafią być ciekawsze niż niejeden przewodnik turystyczny, bo opowiadają o życiu, pracy, rodzinie, zmianach, decyzjach. Nie tworzą się podziały pokoleniowe, tylko naturalne relacje oparte na tym, co wspólne tu i teraz. W praktyce okazuje się, że dużo łatwiej dogadać się z kimś o dwadzieścia lat starszym lub młodszym, jeśli łączy Was sposób patrzenia na świat i potrzeba przygody.
Różnorodność bywa wartością. Możliwość spojrzenia na świat z innej perspektywy, wysłuchania cudzych historii i doświadczeń często okazuje się jednym z ciekawszych elementów całej wyprawy.

A jeśli potrzebuję przestrzeni dla siebie?
To ważny aspekt, zwłaszcza dla osób, które cenią niezależność i czas w ciszy. Wyprawa grupowa nie oznacza ciągłego bycia „w centrum”. Podczas trekkingu można iść swoim tempem. Można zostać kilka metrów za grupą. Można pomilczeć, skupić się na widoku, na oddechu, na własnych myślach.
Wspólne momenty przeplatają się z indywidualnymi. Nikt nie wymaga stałej rozmowy ani nie narzuca intensywnej integracji. Przestrzeń na bycie samemu istnieje naturalnie, szczególnie podczas aktywności w terenie.
Dobrze zorganizowana wyprawa pozwala zachować równowagę między wspólnotą a prywatnością.

Nie jestem duszą towarzystwa. Czy to problem?
Nie. Nie trzeba być ekstrawertykiem ani osobą, która od razu przejmuje inicjatywę w grupie. Wspólne doświadczenia są wystarczającym spoiwem. Relacje budują się przez działanie, nie przez deklaracje.
Często to osoby spokojniejsze, bardziej obserwujące, nawiązują głębsze rozmowy w mniejszych gronach. Po kilku dniach naturalnie pojawia się większa swoboda, a „obcy ludzie” przestają być obcy. Nie ma presji, by dopasować się do jakiegoś określonego modelu zachowania. Jak najbardziej można być sobą.

Nie czekaj na „idealny moment”
Wiele osób odkłada wyjazd, czekając, aż znajomi będą gotowi. Problem polega na tym, że terminy, budżety i życiowe plany rzadko synchronizują się idealnie. Życie ma się jedno i nie warto go odkładać na później. Podróżowanie solo w ramach grupy to rozwiązanie, które pozwala nie odkładać własnych planów. To nie samotna wyprawa w nieznane, lecz bezpieczna forma podróży z organizacją i wsparciem.
Wyjazd solo nie jest wstydem ani ostatecznością. Stanowi świadomą decyzję, że nie uzależniasz swoich marzeń od gotowości innych osób. Oznacza wybór działania zamiast czekania. Co więcej, taka forma podróżowania nie sprowadza się jedynie do samego wyjazdu. Daje możliwość poznania ludzi, których nigdy nie spotkałbyś/ spotkałabyś w swoim codziennym środowisku. To także rozmowy rozpoczynające się od wspólnej trasy, a czasem kończące się przyjaźniami na lata.
Większość uczestników przed pierwszym wyjazdem miała podobne wątpliwości. Różnica polega na tym, że w pewnym momencie zdecydowały się spróbować. I często właśnie ta decyzja okazuje się początkiem czegoś dużo większego niż jedna wyprawa.
Wyjazd solo nie jest oznaką samotności. Jest decyzją, by nie uzależniać swoich marzeń od dostępności innych.


